(Nie)bezpieczne konsekwencje projektu
Jest coś niepokojącego w projekcie HAARP. Wspomniany na wstępie patent pana Eastlunda jest tylko wstępem do całej gamy innych patentów. Nie sposób ich wszystkich wymieniać – jest ich około 10. Większość z nich dotyczy oddziaływania promieniowania elektromagnetycznego na jonosferę. Pierwszą rzeczą, jaka niepokoi jest to, iż rękę na tych badaniach trzyma wojsko (które, jak wiadomo, niezbyt chętnie udostępnia swe tajemnice) – HAARP nie jest tylko ośrodkiem cywilnym. Możliwe, że na Alasce tworzona jest nowa broń, która będzie wykorzystywać ziemską atmosferę. Skoro można używać jonosfery jako „anteny”, to dlaczego by nie przesyłać w ten sposób niszczycielskich impulsów elektromagnetycznych? Niepokojący jest też samo opisania patentu - „narzędzie do przeprowadzania zmian w ziemskiej atmosferze, jonosferze i magnetosferze”. Czy można bezkarnie grzebać w zjawiskach atmosferycznych?